„Anatomie oporu”. Joanna Pawlik

« wróć

„Anatomie oporu” – to tytuł wystawy artystki, Joanny Pawlik. Ekspozycja ta, będąca zbiorem prac fotograficznych, opowiada o cielesności, niepełnosprawnościach, przywiązaniu do miejsc i o miejscach przywiązanych do nas. Artystka przeciwstawia się idealistycznemu obrazowi kobiecej fizjonomii i jednocześnie poszukuje bezpiecznego terytorium – choćby miało się ono okazać hałdami węgla i zwaliskami odpadów przemysłowych. Zapraszamy na wernisaż 6 lipca o godz. 18:00 do Akademickiego Centrum Designu!

 

PERFORMERKA ŻYCIA

Terytorium życia

Joanna Pawlik trwa w bezruchu. Jej ciało czuwa pośród panoramy węglowych hałd, kopalnianych odpadów, nieużytków i przemysłowych pozostałości. Ten odkształcony krajobraz jej nie przytłacza, a zdecydowanie wypełnia i przenika. Jak sama wspomina, należy do tych, którzy to, co najniebezpieczniejsze, mają już za sobą i potrafią swobodnie odnaleźć się niemal w każdej przestrzeni. Być może właśnie dlatego staje się zmysłową nomadką – pozostając w nieustannej podróży pomiędzy własnym organizmem i tym, co poza nim. Za Joanną Pawlik stoi doświadczenie niepełnosprawności, splecione z hybrydowością, transgresją i nieustannym negocjowaniem granic własnego ciała, a także z bólem i wyczerpaniem wpisanym w codzienność.

Terytorium, w którym się zatrzymuje, wyłania się jako egzystencjalny byt rozpatrywany w kategoriach procesu pierwotnego. Ekologia mentalna – pojęcie rozwijane m.in. przez francuskiego psychoterapeutę i filozofa, Félixa Guattariego – opisuje takie terytorium jako obszar kształtowany jednocześnie przez doświadczenie psychiczne i relację z otoczeniem. Miejsce nie jest tu wyłącznie przestrzenią fizyczną, lecz sposobem na intymne zamieszkiwanie go. W tym sensie granice między wnętrzem i zewnętrzem, pięknem a brzydotą czy tym, co dobre i złe, pozostają płynne.

Eko w pierwotnym znaczeniu z greckiego oikos oznacza dom, gospodarstwo, siedlisko albo naturalne milieu[1]. Wybrane miejsca, w których przebywa performerka, stają się niejako jej częścią, domem. Stapiają się z jej fizycznym i mentalnym ciałem. Zarówno z ciałem bliskim, dotkniętym i zobaczonym z własnej odczuwalnej perspektywy, jak i przeżywanym codziennym życiem oraz performansem.

Hałdy życia

Hałdy węgla mają różne osobliwe historie. Szarlota, największa w Europie, formowała się około 200 lat z odpadów dawnej kopalni Charlotte, skamielin, ale i  ze składowanych śmieci. Rozciąga się z niej ujmujący widok na cały Górny Śląsk, raczej nieosiągalny do zobaczenia przez gęsto unoszące się trujące opary. Zanieczyszczone wzgórza mają szansę na rekultywację biologiczną lub regenerują się same, tworząc miejsca dla zagrożonych gatunków i unikatowych ekosystemów[2]. Można postrzegać je jako gojące się deformacje pozostawione przez ludzką ingerencję albo jako miejsca, gdzie destrukcja i odradzanie współistnieją ze sobą.

Performerka blackout

W monumentalnych fotografiach Joanny Pawlik, które znajdziemy na wystawie, postać performerki znika i gaśnie za horyzontem ciemnych hałd – istny blackout”! Całkiem jak whiteout[3] – zjawisko zacierania się horyzontu na zaśnieżonych wysokościach, gdy krajobraz i niebo łączą się w jednolitą biel. Wtedy ledwo widoczna, czarna linia widnokręgu staje się metaforą niepewności jutra.

To doświadczenie można porównać do wejścia na sam wierzchołek. Nowy punkt widokowy odsłania pejzaż zaskakująco niesamowity i jednocześnie ostateczny. Dostrzegalny jest przez uważne skoncentrowane ciało, które maksymalnie wyostrza zmysły. Pawlik opowiada o tym zmysłowym terytorium, mając na uwadze jego niezależność. Zniszczony ułamek, hałda, resztka krajobrazu czy jego uszkodzony fragment podlegają ciągłemu naturalnemu odbudowywaniu. Pawlik staje się częścią tego procesu. Aby „performować pejzaż”, powraca wraz z nim do idei świadomej, podmiotowej organiczności. Artystka pokazuje organizm jako element monumentalnej całości krajobrazu. Jednocześnie buduje własny obraz siebie, wydobywany z osobistych doświadczeń. To intuicyjny, ale zarazem świadomy sposób budowania relacji z miejscem – oparty na współregeneracji i wzajemnej obserwacji człowieka i krajobrazu.

W przeciwieństwie do realizacji Louise Bourgeois z cyklu „Cele” akcent nie zostaje położony na doświadczenie bólu, lecz na proces regeneracji i odzyskiwania sprawczości. Pawlik podobnie w swoich performansach przepracowuje architektoniczne bariery obecne już wcześniej w pracach „Schody”, „Pocztówki” oraz w „Odłamkach” inspirowanych „Pirouette” Ewy Partum.

Przeszkody będące wytworem człowieka zostają pokonane w podążaniu za wolnością estetyczną, etyczną i mentalną ciała. Artystka osiąga stan symbolicznego uwolnienia od miejskich, krajobrazowych i biologicznych ograniczeń. Nie neguje ich istnienia, lecz przekracza je poprzez własną obecność i działanie.

Performerka proponuje myślenie o ludzkim organizmie jako o części nieustannie zmieniającego się pejzażu – zdolnego do regeneracji, rozwoju i współistnienia z innością. Uczy dorastania do świadomości własnego ciała. Dla niej działanie performatywne jest osobistym i zarazem kobiecym sposobem obserwacji oraz doświadczaniem miejsca.

Projektowanie kobiecości

Joanna Pawlik wsłuchuje się w mowę własnej cielesności, nie lekceważąc żadnej z jej form. Artystka prowadzi bardzo czułą narrację, podejmując dialog ze społecznymi wyobrażeniami dotyczącymi kobiecego wyglądu oraz sposobów reprezentacji kobiecego ciała. Podejmuje refleksję nad cielesnością wymykającą się normom i stereotypom. W swoich fotografiach spogląda nie tylko na siebie, lecz także analizuje wielokrotny portret kobiecy.

Performerka celebruje ciało nienormatywne, uwzniośla je, odrzucając społeczne klasyfikacje i kanony klasycznego rygorystycznego piękna. Nagość Pawlik przywołuje potrzebę troski, uważności i akceptacji cielesności wobec własnej natury. To ciało naturalnie twórcze, uformowane i wydobyte jedynie przez światło fotografii w nieskrępowanym i autentycznym kadrze. Artystka uwypukla sposób kreacji własnego wizerunku, kreuje fotografię życia.

Nie odwraca wzroku od żadnej formy ciała – ani od jego pełni, braku, siły lub kruchości. Jej prace pokazują ciało jako przestrzeń doświadczenia relacji. Ciało staje się portretem, maską, narzędziem, a ponadto czułym i obecnym fragmentem multiwersum. Jednocześnie pozwala zrozumieć ewolucyjnie płynny organizm – niedościgniony i nieoceniony fundament ludzkości.

Pawlik poprzez performatywną fotografię pokazuje, czym jest spojrzenie i obserwowanie siebie. To nie tylko portret obejmujący kadrem twarz. To całe ciało – regularnie ułożone, skomponowane, zsynchronizowane z samym sobą, zrozumiałe i akceptowane. To ciało jest świadome ponad uregulowania biologiczne.

Między ciałem a obiektem

Wyraźnym akcentem wystawy stają się obiekty powstałe z połączenia elementów protetycznych ze szkłem, metalem i innymi materiałami. Zużyte części protez, niegdyś pełniące funkcję użytkową, zostają przekształcone w autonomiczne formy rzeźbiarskie. Nie są odpadami ani pozostałościami po ciele. Zyskują nową obecność, nowe znaczenia i własną materialną sprawczość.

Można postrzegać je jako obiekty powstałe z doświadczenia, pamięci i codziennej praktyki. Przypominają biżuterię lub artefakty – kruche i jednocześnie trwałe ślady relacji między ciałem a technologią. Ich forma nie wynika wyłącznie z funkcji, lecz również z procesu transformacji, w którym przedmiot użytkowy staje się obiektem artystycznym.

Jak zauważa Don Norman, technologia zmienia się szybciej niż ludzie i kultura. W pracach Pawlik proteza przestaje być jedynie narzędziem kompensującym brak. Staje się nośnikiem doświadczenia, pamięci i indywidualnej historii. Obiekt nie zastępuje ciała, ale pozostaje z nim w nieustannej relacji.

Projektowanie rozumiane jest tutaj nie jako tworzenie produktu, lecz jako proces kształtowania relacji między ciałem, przedmiotem i przestrzenią. Fotografie, obiekty, formy ścienne wykonane z tynków glinianych oraz elementy architektury wystawy tworzą wspólne środowisko, w którym granice między organizmem, rzeczą i przestrzenią stają się płynne.

Między ciałem a obiektem nie istnieje wyraźna granica. To właśnie w tej strefie przejścia powstają realizacje Pawlik – pomiędzy doświadczeniem a materią, pomiędzy śladem użytkowania a formą artystyczną, pomiędzy osobistą historią a wspólnym doświadczeniem patrzenia. Utrwala i uwalnia to twórczy potencjał oraz innowacyjność zarówno u pojedynczych odbiorców, jak i większych społeczności. Wnętrzarskie projekty zespolone z realizacjami artystycznymi podsycają marzenia o projektowaniu dla siebie i indywidualizacji dobrostanu własnej przestrzeni.

Unikatowa relacja projektowania wnętrz i performatywnej sztuki nadaje całości niekonwencjonalne estetyczne brzmienie. Jest odważnym i aktywnym aktem twórczym i projektowym bez utartych ograniczeń i pojawia się wtedy, gdy sam design nie wystarcza.

Performatywna i totalna przestrzeń anatomii ciała w realizacjach artystki doskonale oddaje jej bliskość, obecność oraz poczucie pełni w kontakcie z samorodnym pejzażem i jego żywą architekturą.

Praktykowane przez Joannę Pawlik radykalny design space oraz fotografia życia wynikają z oporu wyzwolonego ciała wobec przywłaszczania niepełnosprawności, a także z chęci kreowania środowiska zgodnego z kobiecym ciałem.

 

Magdalena Komborska-Łączna

______________________________________

Autorka: Joanna Pawlik

Kuratorka: Magdalena Komborska-Łączna

Identyfikacja wizualna: dr Mariusz Andryszczyk

Scenografia: Monika Staniec

Partner: ELITE HOME, Wall Art

Partner medialny: whiteMAD, MiejMiejsce, Restart, Designdoc

Wernisaż: 6 lipca, godz. 18:00

Czas trwania wystawy: 6.07 – 31.08.2026 r.

Konferencja naukowa przy wystawie: 6 lipca, godz. 10:00–17:00

Miejsce: Akademickie Centrum Designu, ul. Księży Młyn 13/15, Łódź

Organizator: Akademia Sztuk Pięknych im. W. Strzemińskiego w Łodzi

______________________________________

[1] Z języka francuskiego „środowisko” (przyp. red.).

[2] W. Cygan, Drugie życie hałd, „No Limits", Katowice 2023, nr 2(8).

[3] Określenie nawiązuje do wystawy White Out. The Future of Winter Sports, którą  było można oglądać na Triennale Milano od 28 stycznia do 15 marca 2026 r.