Nawijki. Dorota Januszek
„Mi jest lepiej o tym opowiadać, jak nawinę sobie nawijkę” – tymi słowami zakończyła się moja rozmowa z Dorotą Januszek – projektantką form przemysłowych, specjalizującą się w projektowaniu mebli oraz unikatowych obiektów poświęconych kobiecości.
Wieloletnia, systematyczna i cykliczna praca projektantki przywodzi na myśl dwie sytuacje. Pierwszą z nich jest przestrzeń domu – miejsce wewnętrznego komfortu, spokoju i codziennej kobiecej równowagi. Drugą stanowi zmaganie się z doświadczeniem zanikania, utraty samej siebie. Kolekcja obiektów jest całkowicie autorską opowieścią o marginalizowanej strefie kobiecości, a zarazem konsekwencją długotrwałego wewnętrznego dialogu.
Nie nawyk, a nawijki
Januszek nadała osobiste znaczenie praktyce obecnej od pokoleń w etnokobiecych miejscach zamieszkiwania – domach rodzinnych. Proces nawijania nici na wrzeciono czy szpulkę, podobnie jak towarzysząca rozmowa, należały do rozpoznawalnych żeńskich czynności. Był to ich powszedni sposób spędzania czasu świadczył o ich obecności i budował codzienny rytm życia.
Dorota ponawia i utrwala ten gest tożsamości. Wyplata, prowadząc narrację o charakterze kobiecego modelu tożsamości, przebywania, praktyce codzienności.
„Nawijki”, jak mówi sama projektantka, są jej „totemami codzienności, osobistymi zapiskami przeżytych radości i smutków, które wciąż się ze sobą splatają”. Nie powtarzają się, ponieważ – „to, co się wydarzyło, jest już zapisane – dalej mam wpływ na dobór kolorów…”.
Nie sposób nazwać tego krzątaniną, rytuałem ani nawykiem. Jest to raczej twórcze i projektowe poszukiwanie własnego skrawka każdego dnia. Uplatanie drobnych, pozornie powtarzalnych form obecności. Kobiecość, znajdująca się coraz wyraźniej na granicy zanikania, wymaga egzystencjalnego utrwalania i nieustannego rozwijania. Domaga się troski i pielęgnacji najmniej widocznych kobiecych aktów. Niekoniecznie muszą one przyjmować postać starannie wypełnianych, przypisanych im obowiązków.
„Rytmy zmagań są nam z zewnątrz narzucane, choć rozpoznajemy je jako własne. [...] Codzienność składa się z czynności wciągających, dla których po chwili tracimy zainteresowanie. I w taki sposób spełnia się niemal całe nasze istnienie”.
W powszechnie znanej publikacji „Szczeliny istnienia” Jolanta Brach-Czaina kontynuuje wątek rytmu, procesu osobistego rozwoju. Opisuje tożsamość nie jako fakt, lecz jako stan pożądany – taki, którego nie sposób ostatecznie osiągnąć, ale który trwa właśnie dzięki swojej zmienności.
Slow woman, slow talk
Design czasu wolnego rozpoczął się pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku, tuż przed lub krótko po opatentowaniu klocków Lego. Gładkie powierzchnie i miękkie wyoblenia, centra handlowe, hektary parkingów wypełnionych samochodami z chromowanymi detalami i dwukolorowym lakierem, a zarazem rosnąca popularność uniwersalnej czerni. Unikko – fiński wzór łatwo adaptowany do różnych przedmiotów codziennego użytku – pojawiał się na pościeli, kaloszach, zasłonach prysznicowych czy kosmetykach. Dorota projektuje w tej idei nowe „nawijki” – stoły kawowe. Organiczne, miękkie zagięcia blatów uspokajająco zapraszają do współbycia, dialogu tu i teraz. Zachęcają do niespiesznej mowy ciała, jego form, kształtów, ruchów. Kulturowy nurt slow design, podobnie jak slow movement, obejmujący między innymi slow food, slow fashion i slow living, nadal się rozwijają w duchu ekologii społecznej.
Czy wynika to z potrzeby bardziej odpowiedzialnego zarządzania najbliższym środowiskiem domu, jego zasobami lub budowania emocjonalnej wartości przestrzeni, w której funkcjonujemy? Być może jest to przede wszystkim projektowanie nie dla cyfrowych a dla własnych potrzeb i metod życia. Tak by odrzucić świat nieustannych przyspieszających zmian organizacyjnych, zabójczej (dla społecznej demokracji) maksymalizacji komunikatów oraz konieczności nieustannego przyswajania i odrzucania cyfrowych informacji, digital waste w oporze przed postępującym zjawiskiem „cyfrowego feudalizmu”.
Duże koncerny doskonale wiedzą, że wydłużenie czasu ładowania strony internetowej o jedną sekundę może oznaczać straty liczone w miliardach dolarów rocznie. Z kolei spowolnienie działania wyszukiwarki zaledwie o cztery dziesiąte sekundy przekłada się na miliony utraconych wyszukiwań. Wydajność ekonomiczna nie jest jednak tożsama z tym, co w tym samym czasie możemy zyskać w wymiarze realnie przeżywanego czasu, uważności i własnego rozwoju zamiast zapętlającego się stanu utraty siebie.
Magdalena Komborska-Łączna
____________________________
Artystka: dr Dorota Januszek
Kuratorka: Magdalena Komborska-Łączna
Identyfikacja wizualna: dr Dorota Januszek
Wernisaż: 7 września, godz. 18:00
Czas trwania wystawy: 7–27 września 2026 r.
Miejsce: Akademickie Centrum Designu
ul. Księży Młyn 13/15, Łódź
Organizatorzy: Akademia Sztuk Pięknych im. W Strzemińskiego, Uniwersytet Artystyczny im. M. Abakanowicz w Poznaniu.
____________________________
Wystawa jest realizowana w ramach programu „Design w procesie – open project”.
